Bez obsesji na punkcie natychmiastowych rezultatów

Bez obsesji na punkcie natychmiastowych rezultatów

Zaczynając swoje dzieło Amoris laetitia Franciszek odwołuje się do swojego programowego dokomentu Evangelii gaudium, gdzie studzi zapał przemian społecznych w kontekście nie tylko Kościoła, ale generalnie wspólnot ludzkich. Są to jakby 4 wiadra z zimną wodą. Wiadra zasad rozwoju życia społecznego. Po pierwsze z tych wiader sięga papież zaczynając Amoris laetitia. Może warto zatrzymać się przy tej zasadzie zanim ruszy się przez te 325 punktów dzieła Franciszka, jakim jest jego najnowsza adhortacja.

«Czas», pojmowany w sensie szerszym, czyni odniesienie do pełni jako formy otwierającego się przed nami horyzontu, a chwila jest wyrazem granicy, przeżywanej w wyznaczonej przestrzeni.[…] czas jest ważniejszy niż przestrzeń. Zasada ta pozwala pracować na dłuższą metę, bez obsesji na punkcie natychmiastowych rezultatów. Pomaga w cierpliwym znoszeniu trudnych i niesprzyjających sytuacji albo zmian w planach, jakie narzuca dynamizm rzeczywistości. Stanowi zachętę do podejmowania napięcia między pełnią a ograniczeniami, przyznając prymat czasowi. Jeden z grzechów, z jakim się czasem spotykamy w działalności społeczno-politycznej, polega na uprzywilejowaniu przestrzeni władzy kosztem czasu procesów. […] nieprzyjaciel może zająć przestrzeń Królestwa i spowodować szkody jak chwast, ale z czasem zwycięży dobre ziarno.

Miewam momenty, że chciałbym się uchronić jakimś kloszem przed ziarnem chwastu. Zabezpieczyć się na przyszłość przed szkodliwymi sytuacjami w mojej rodzinie, społeczeństwie, Kościele. Tymczasem chwast rośnie mimo wszystko i muszę czekać, aż będę mógł się odnieść do szerszej perspektywy czasowej. Pracując jednocześnie nieustannie by dobre ziarno mogło przynieść obfity owoc. Zabierając się do lektury Amoris laetitia, też nie powinienem się oczekiwać ochrony przed rozplenieniem się chwastu grzechu i błędu a raczej umocnienia rozwoju dobrego ziarna.

Papież Franciszek odwołując się do tej zasady rzuca ryzykowne jak na kreatora Magisterium Kościoła stwierdzenie:

nie wszystkie dyskusje doktrynalne, moralne czy duszpasterskie powinny być rozstrzygnięte interwencjami Magisterium.

wiadro

Przypomina mi się myśl pewnego kapłana, który w swoim obszarze też mógłby pełnić rolę kreatora wykładni moralnej w pewnym obszarze. On jednak, zderzając się z prozą życia, niemal z lubością, odpowiadał przychodzącemu z pytaniem – Nie wiem – pozostawiając ten obszar do odpowiedzi Duchowi Świętemu. Taka odpowiedź też była jakby wiadrem z wodą dla tego człowieka.

Można by zaryzykować stwierdzenie: tam gdzie się kończy pewność Kościoła zaczyna działać Duch Święty. Oczywiście nie umniejszając roli Parakleta w formułowaniu koniecznego Magisterium. Różnica interpretowania w zależności od konkretnej sytuacji będzie funkcjonowała do czasu – jak czytamy w Amoris laetitia, za Ewangelią Janową – aż Duch nie doprowadzi nas do całej prawdy.

Po takim wiadrze zachęcam do spokojnej lektury adhortacji Franciszka…