I Pieśń stopni (Ps 121) przywrócenie wewnętrznej wolności

I Pieśń stopni (Ps 121) przywrócenie wewnętrznej wolności

Pierwsza pieśń stopni to krótka opowieść o stanie głębokiego niepoukładania, pomieszania fałszu  z rzeczywistością, udręki zakłamania. Jednocześnie stanowi pytanie o moją wewnętrzną wolność.

Prawda jest punktem wyjścia każdej dobrej drogi. Choć teraz może mi się wydawać, że brzuchem już ocieram dno życiowe, to pragnienie prawdy daje nadzieję. Te trzy pierwsze pieśni stopni są o nadziei. Choć pierwsza jeszcze do końca nie jest w stanie wyrazić „na co.” Ale najważniejsze, że sytuacja, okoliczności, moje osobiste środowisko serca nie są do zaakceptowania.

Biada mi, że przebywam w Meszek i mieszkam pod namiotami Kedaru!

To czym się sam otoczyłem, błoto w które ugrzęzłem jest stanem, który trzeba opuścić. Świadomość, że Ktoś jest w stanie zrozumieć mój życiowy dyskomfort jest niezwykle pomocne.

Do Pana w swoim utrapieniu wołałem i wysłuchał mnie.

Tu nie chodzi o rozwiązanie problemu, ale o pociechę, że Ktoś może mnie zrozumieć, widzieć głębiej niż zewnętrznie mogłoby się zdawać. A może nawet widzieć więcej niż ja?

Panie uwolnij moje życie od warg kłamliwych i od podstępnego języka! 

Zakłamany język nie musi pochodzić z zewnątrz, to mogą, pewnie nawet częściej są moje własne opinie, osądy, które mijają się z prawdą – albo łechcąc moje ego, przejaskrawiając moje zalety, albo dobijając mnie przez negatywną, przesadzoną samokrytykę. Dyskomfort takiej sytuacji jest nieunikniony. Czy jest Ktoś kto może to zmienić?

Cóż tobie Bóg uczyni podstępny języku?

Trzeba szukać mi mocarza, który jest w stanie zerwać więzy tej niewoli.

Ostre strzały mocarza i węgle z janowca.

Wewnętrzny nieład, niepokój wynikający z zakłamania jest nie do zniesienia. Dla mnie i dla moich bliskich.

Zbyt długo mieszkała moja dusza z tymi, co nienawidzą pokoju.

Ci siejący nienawiść, walczący z prawdą o mnie, to mogą być moje własne opinie, myśli, które zamiast dawać pokój, to prą do wojny. Uczucie przesilenia to nadzieja na nowe. Nadzieja na pokój. Świadomość, że czegoś mi w życiu brakuje jest początkiem zmiany, choć czasem jeszcze pełnym zamętu:

…on sam zaczął cierpieć niedostatek. Poszedł i przystał na służbę do jednego z obywateli (…), a ten posłał go na swoje pola, żeby pasł świnie. (Łk 15, 14 nn)

Próba zmiany w życiu, bez postawienia na prawdzie o sobie, może wyprowadzić mnie w przysłowiowe „pole”. Trwające zakłamanie może zamieszać w moich pragnieniach:

Pragnął on napełnić swój żołądek strąkami, którymi żywiły się świnie…

Dopiero próba znalezienie dystansu, spojrzenia dużo szerzej na obecną sytuację otwiera mi oczy na prawdę i uczciwą refleksję o życiu:

…zastanowił się.

Jest to pierwszy stopień do zmiany życia i odnalezienia pokoju. Zapraszam do wspólnej wędrówki z pieśniami stopni na ustach, aby odnaleźć ład duszy i prawdę o sobie. Zapraszam do drogi stopniami miłosierdzia. Wejście w stan pokoju serca, w Bożą obecność wymaga nawrócenia.