Podróż przez burze. Ps 107

Podróż przez burze. Ps 107

psalm107

Ci, którzy statkami ruszyli na morze, *
by handlować na wodach ogromnych,
widzieli dzieła Pana *
i Jego cuda wśród głębin.

Rzekł i zerwał się wicher *
burzliwie piętrząc fale.
Wznosili się pod niebo, zapadali w otchłań, *
ich dusza truchlała w nieszczęściu.

Wołali w niedoli do Pana, *
a On ich uwolnił od trwogi.
Zamienił burzę na powiew łagodny, *
umilkły morskie fale.

Radowali się w ciszy, która nastała, *
przywiódł ich do upragnionej przystani.
Niechaj dziękują Panu za Jego miłosierdzie, *
za Jego cuda wobec synów ludzkich.

Im większej, po ludzku, podejmuję się odpowiedzialności, tym na większe burze i zawirowania się narażam. Jednocześnie zauważam błogosławione prowadzenie Boga, aż do bezpiecznej przystani. To nie perspektywa podróży bez przygód, ale perspektywa przejścia, z pomocą Pana, przez burze do bezpiecznego portu, pozwoliła mi podjąć ważne życiowe decyzje. Małżeństwo, ojcostwo, przełomowe rekolekcje, praca, trudne podróże. Przeprowadzki. W tym wszystkim widzę Twoje błogosławieństwo.

OjciecOjcze, dziękuję Ci, że towarzyszyłeś mi w moich wyborach i chroniłeś swoją prawicą, gdy znalazłem się w trudnych sytuacjach. Dziękuję, że mogłem już nie raz doświadczyć nie tylko uciszenia burzy, ale i doprowadzenia do bezpiecznego portu. Bądź uwielbiony, Ojcze, w moich wyborach.