Ps 6 Kruszenie pewności siebie

Ps 6 Kruszenie pewności siebie

Nie karć mnie, Panie, w swoim gniewie *
i nie karz w zapalczywości swojej.
Zmiłuj się nade mną, Panie, bo jestem słaby, †
ulecz mnie, bo znękane są moje kości *
i wielka trwoga ogarnia moją duszę.
Jak długo jeszcze będziesz zwlekał, Panie? †
Powróć, o Panie, ocal moją duszę, *
wybaw mnie przez Twe miłosierdzie.
Bo nikt z umarłych nie wspomni o Tobie, *
któż Cię wychwala w Otchłani?
Zmęczyłem się moim jękiem, †
płaczem obmywam co noc moje łoże *
i łzami skrapiam posłanie.
Od smutku moje oko mgłą zachodzi, *
postarzałem się wśród wszystkich moich wrogów.
Odstąpcie ode mnie wszyscy, którzy zło czynicie, *
bo Pan usłyszał głos mojego płaczu.
Pan usłyszał me błaganie, *
Pan przyjął moją modlitwę.
Niech się zawstydzą i bardzo zatrwożą wszyscy moi wrogowie, *
niech zawstydzeni ode mnie odstąpią.
Kiedy nie ma skorupy pewności łatwo może zachwiać nami lęk. Widząc jak słaby jestem pod skorupą mogę teraz ulec pokusą strachu i zapomnieć o Tym, który czuwa nad moim cieniem. Totalna bezradność zaczyna paraliżować.
Brak fałszywej skorupy pewności siebie otwiera też oczy na błędy, grzechy i zawinienia. Rany, jakie zadawałem i zadaję bliźnim. Kiedy już nie mam skorupy, to wina za krzywdy zaczyna mnie przeciążać, ale jest to jedyna droga do oczyszczenia. Oczyścić może Ten, który pierwszy zawsze zostaje  raniony moimi grzechami. On, jako Autor moich mocy i niemocy wie najlepiej ile dobra można ze mnie wykrzesać. Jego pierwszego boli każda moja decyzja przeciwna dobru. On, jako Autor jedyny może przywrócić mnie do stanu stworzenia. Ale nie bez kosztów. Ceną jest życie. Oddanie obciążonego winą życia jest ceną za grzech.
Dlatego Autor tak boi się się moich złych decyzji, nie chce, abym stracił życie, które mi podarował. Lęk, który się pojawia przy zrzuceniu fałszywej maski pewności siebie jest właśnie tym Bożym lękiem, bojaźnią, taką, jaką Bóg się boi o mnie.
Próbując zagłuszyć tą Bojaźń Bożą oblepiam się fałszywą skorupą, że wszystko jest w porządku. A kiedy Bóg próbuje się się przebić do mnie przez tą skorupę, to kłamca podsuwa mi obawę, że się rozsypię w nicość, jeśli odsłonię Prawdę. Bóg dał mi jednak lekarstwo-okup na ten lęk. Okup za moje utracone życie. Okupem jest życie Syna. Wzywanie w skrusze Bożego miłosierdzia jest wyrazem wiary w istnienie tego lekarstwa, zaufania, że zraniony Autor nie zawaha się go użyć wobec mnie.
Ojcze, wierzę w Twoją życzliwość. Wierzę w Lekarstwo, które masz na mój grzech, który zabija Twoje święte życie we mnie. Ufam Twemu miłosierdziu, Ojcze.