Zaakceptować sąd. Ps 50

Zaakceptować sąd. Ps 50

psalm50

Przemówił Pan, Bóg nad bogami, *
i wezwał ziemię od wschodu do zachodu słońca.
«Nie oskarżam cię za twe ofiary, *
bo twe całopalenia zawsze są przede Mną.

Czemu wymieniasz moje przykazania *
i na ustach masz moje przymierze?
Ty, co nienawidzisz karności, *
a słowa moje odrzuciłeś za siebie?

Zasiadłszy przemawiasz przeciw bratu, *
znieważasz syna swojej matki.
Ty tak postępujesz, a Ja mam milczeć? *
Czy myślisz, że jestem do ciebie podobny?»

Rzeczywistość Bożego sądu jest dziś trudno akceptowalna. Ciągle podkreślana jest miłość Boga, Jego przebaczenie. Tymczasem dla Izraela w niewoli babilońskiej sąd Boży był bardzo namacalny. Samo wygnanie do Babilonu prorocy interpretowali jako kara za ogrom niewierności. Wcześniej, tak jak i dziś wielu ludzi, Izraelici przestali wierzyć w ingerencję Boga a zaczęli szukać innych wyroczni i pomocy w życiu. Nawet tam, gdzie pojawiały się jakieś wyrazy religijności, to nie miało to zupełnie przełożenia na życie, relacje z drugim człowiekiem, wierność Panu. Tymczasem Bóg jest, działa i nie może milczeć, gdy człowiek zaczyna go lekceważyć.

Bóg objawia się jako oskarżyciel, wyrzut sumienia, jako ten, który nie pozostawia bez konsekwencji moje czyny. Owszem, chętnie o nich zapomni, jeśli tylko powrócę do Niego.

Panie nie chcę zamykać uszu na Twój głos. Chcę przyjąć prawdę o sobie, nawet jeśli jest trudna. Chcę być wiernym Twoim świadkiem.